[ Pobierz całość w formacie PDF ]

paterach, wszystko
wzbudzające zachwyt i chęć skosztowania.
 Jakie to śliczne!
 One są naprawdę do jedzenia, czy tylko do podziwiania?
 Dasz mi przepis na te cudeńka?
Tosia z Ksenią wprost nie mogły uwierzyć oczom, że można ze
zwykłych ciastek
stworzyć dzieło sztuki. Marylka tylko uśmiechała się do Amelii, bo
ona przecież przyszła
wcześniej i już wiedziała, czego się spodziewać. Była też tak
dumna z gospodyni, jakby to
ona sama, Marylka, upiekła takie wspaniałości.
Na stół wjeżdżał właśnie dzbanek z herbatą, której aromat
świeżych cytrusów i&
jeszcze czegoś, jakiejś magicznej nuty& wprost obezwładniał, i
drugi, z kawą, pachnącą
równie pięknie. Do tego cukiernica, w niezapominajki oczywiście, i
dzbanuszek ze
śmietanką. Niczego więcej do szczęścia nie trzeba było.
 Poczekajcie! Poczekajcie!  zakrzyczała Ksenia, gdy dziewczęta
już miały sięgnąć po
pierwsze ciasteczko.  Mam szampana w samochodzie!
Pomyślałam sobie, że się przyda!
Przecież to twoje dwudzieste piąte urodziny! Chyba że jesteś
abstynentką&  zawiesiła
głos, spoglądając na Amelię.
 Nic mi o tym nie wiadomo, a o szampanie po prostu
zapomniałam  odparła
z rozbrajającą szczerością dziewczyna.  I o świeczkach także.
Marylka bez słowa poderwała się z miejsca i już, po raz kolejny
tego dnia, zbiegała na
parter, a potem przecinała rynek, by wpaść do swojego sklepu po
urodzinowe świeczki.
Wróciła parę minut pózniej, zziajana, ale szczęśliwa, wręczając
Amelii dwa opakowania.
Ta uścisnęła przyjaciółkę i z namaszczeniem zaczęła umieszczać
świeczki na kawałku
ciasta  Kocham Cię . Zwieczki się chwiały, a zapalone zaczęły
spływać z ciasta,
wzbudzając tym nieopanowaną wesołość gości i gospodyni.
 No dalej, pomyśl życzenie i zdmuchnij, bo będziemy je zaraz
jako dodatek do
prażonych migdałów i bitej śmietany wcinać!
Amelia przymknęła oczy, życzenie zostało wypowiedziane w
myślach, świeczki
zdmuchnięte co do jednej. Przyjaciółki nagrodziły ją za to
gromkimi brawami.
 Spełni się! Na pewno się spełni!
 Przyznaj, że pomyślałaś o Olgierdzie!
 O twoim głupim bracie, co to  chciałby, ale nie może ? Daj
spokój, Tośka&
 On może, na pewno może, tylko wiecie, jak to jest z facetami:
wolność ponad
wszystko, ale kiedyś, jestem tego pewna, zatęskni za rodziną, za
żoną, za dziećmi
i wtedy&
 Wtedy Amelia będzie stateczną mężatką, otoczoną gromadką
własnych dzieciaków,
a Olgierd-chciałbym-ale-pózniej obejdzie się smakiem. I zgarnie
jakąś durną laskę
z wielkiej korporacji, która będzie miała nogi do samej ziemi,
wielki biust, mały mózg
i zdradzi go następnego dnia po ślubie. Z kumplem z pracy&
 Masz kiepskie mniemanie o laskach z wielkich korporacji, droga
Kseniu  zauważyła
Amelia, która przysłuchiwała się dotąd przekomarzaniu
przyjaciółek, z trudem
powstrzymując śmiech.
 Raczej o moim bracie  rzuciła Tosia.  Bo dał jej kosza ładnych
parę razy.
 Nie przystawiałam się do twojego brata!  wykrzyknęła z
oburzeniem Ksenia.  Jest
dla mnie za młody!
 Raczej ty dla niego za stara  odgryzła się Tosia.
One zawsze tak?  zapytała Amelia Marylkę bezgłośnie.
Marylka kiwnęła głową.
 Jakbym chciała, to bym miała.  Ksenia odrzuciła w tył
wspaniałe, długie włosy i odęła
usta, pociągnięte subtelną pomadką.
Była piękną kobietą i rzeczywiście, gdyby zagięła parol na
jakiegokolwiek mężczyznę&
 Olgierd nie jest dla ciebie  odparowała Tosia.  Ty się od lat
kochasz nieszczęśliwie
w swojej pierwszej miłości, uprzejmie przypominam. To do niego
wzdychasz noce i dnie&
Do kogo?!  znów bezgłośne pytanie.
Kiedy indziej  i taka sama odpowiedz Marylki.
 Masz nieaktualne informacje.  Ksenia zmroziła Tosię wzrokiem.
 Przeszło mi jakiś
czas temu i rozglądam się za kimś na poważnie. I nie, nie mam tu
na myśli pięknego
Olgierda, który większość roku spędza w Afryce, wioząc wodę, leki
i żywność
umierającym dzieciom, za co go naprawdę szanuję i podziwiam, a
kogoś, kto będzie ze
mną tu i teraz. Na wyciągnięcie ręki, a nie na esemes raz w
miesiącu, o ile złapie zasięg
w komórce&
Tosia posmutniała, ale i Ksenia także miała niewesołą minę.
Nastrój z prawdziwie
urodzinowego zmienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej
różdżki na niemal
pogrzebowy, trzeba więc było tą różdżką machnąć jeszcze raz.
Amelia bez namysłu chwyciła szampana, o którym na śmierć
zapomniały, bo po
zdmuchnięciu świeczek rozgorzała dyskusja na temat Olgierda.
Przez chwilę siłowała się
z otwarciem butelki, ale gdy korek wystrzelił i karminowy płyn,
musując rozkosznie,
popłynął do kieliszków, humory od razu się poprawiły.
 Za spełnienie marzeń.  Amelia uniosła swój.
 Za prawdziwą miłość  dodała Ksenia.
 I za przyjazń  dorzuciła Marylka.
Tylko Tosia trzymała swój kieliszek, a w oczach szkliły jej się łzy. [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • szkicerysunki.xlx.pl
  •