[ Pobierz całość w formacie PDF ]

gwałciciel, jak I i jego bliscy, wyolbrzymiając fakt braku naocznych świadków zajścia wierzą
w bezkarność, wydatek zaś rzędu pięciu czy dziesięciu tysięcy złotych, a czasem większej
sumy, uważają za rzecz nierozumną i zbędną. Ludzie w ogóle nie bardzo zdają sobie sprawę
z tego, że sąd może z powodzeniem wydać wyrok skazujący jedynie w oparciu o zeznania
pokrzywdzonego, wsparte dowodami pośrednimi i wcale nie trzeba plejady świadków, aby
określony fakt udowodnić.
Pertraktacje finansowe kończą się różnie. Czasem sprawca płaci, czasem wierzy w
szczęście i płacić nie ęhce. W każdym jednak razie czas mija i dlatego wiele doniesień o
gwałcie wpływa dopiero po upływie wielu dni od daty popełnionego przestępstwa, ęo wcale
nie oznacza, żę skarga nie jest prawdziwa.
Rozmawiałem swego czasu z rolnikami, których córka została zgwałcona i którzy nie
doszli do porozumienia z rodziną sprawcy, wszystko rozbiło się
0 1000 zł, Pokrzywdzona za swą krzywdę żądała 5000 zł, a sprawca dawał 4000 i ani
grosza więcej dowodząc, że i tak wcale nię wychodzi na swoje
1 pozostanie w poczuciu straty. Dziewczyna miała 19 lat, była dziewicą. Swój wniosek o
ściganie za gwałt uzależniała od wyników finansowych rokowań, przy czym zarówno w tej
sprawie, jak i wielu podobnych, rozmowy toczyły się nie pomiędzy gwałcicielem a jego
ofiarą, bo byłoby to w złym guście, a pomiędzy rodzicami. Ponieważ do zgody nie doszło,
sprawa znalazła się u mnie na biurku.
Otóż, przesłuchując ojca i matkę pokrzywdzonej Jadwigi W, zapytałem o przebieg
finansowych pertraktacji, notabene bardzo niechętnie przyznanych przez obie strony. O
wspomnianych rokowaniach
dowiedziałem się poufnie, czynności te bowiem bez względu na ich efekt, obie strony
zatajają zwykle zarówno w prokuraturze, jak i w sądzie | przyczyn zupełnie zrozumiałych.
Pokrzywdzonym niejako się przyznać, że kupczą swą cnotą, wolą raczej ściganie za jej
naruszenie, sprawca zaś ujawniając fakt pertraktacji przyznaje się jakby do winy, bo przecież
inaczej rozmowy o pieniądzach nie miałyby sensu.
Gdy zapytałem rodziców zgwałconej dziewczyny o moralne racje, dla których godzili się
na przemilczenie sprawy za cenę określonej kwoty, stary rolnik szczerze powiedział:
 Panie prokuratorze to, co się stało, już się nie odstanie, a jaka nam korzyść z tego, że
chłopak pójdzie do więzienia? %7ładna. Za to za uzyskane pieniądze można kupić krowę czy
konia i to będzie na otarcie łez.
W przedstawionym rozumowaniu jest określona logika. Wydaje się, że mściwość nie jest
bynajmniej uczuciem powszechnym, w sumie raczej rzadkim. Wieliu ludzi potrafi wielkie
krzywdy, nawet moralne, przeliczać na pieniądze, które aczkolwiek szczęścia nie dają,
jednak w warunkach gospodarki towarowej mają swoje zastosowanie.
Gdy miałem niespełna trzydzieści lat oskarżałem przed Sądem Powiatowym chłopca,
którego rodzice poskąpili spornego tysiąca złotych. Ponieważ gwałt nie budził wątpliwości i
mimo znacznego od chwili przestępstwa upływu czasu można go było ponad wszelką
wątpliwość udowodnić, czułem się na bardzo pewnym gruncie. W swym oskarżycielskim
przemówieniu z całą odrazą dla tego rodzaju czynów napiętnowałem osobę sprawcy,
uwzględniając jako okoliczność łagodzącą jedynie jego młody wiek i dotychczasową
niekaralność. Zażądałem wówczas dla
niego kary 4 lat pozbawienia wolności, eksponując nagminność tego rodzaju czynów oraz ich
społeczne zło. Sąd okazał się surowy i skazał mojego klienta zgodnie z wnioskiem. Pózniej
Sąd Wojewódzki karę 4 lat pozbawienia wolności zatwierdził i wyrok stał się prawomocny.
Przy jakiejś bytności w więzieniu spotkałem mojego klienta-gwałciciela, który w
rozmowie ze mną żalił się na szczególny pech. W sumie przecież czteroletni wyrok nie
wytrzymuje żadnej kalkulacji w stosunku do  satysfakcji", jaką odniósł on w chwili
popełnienia przestępstwa. Chłopiec po prostu nie wierzył, że dziewczyna złoży wniosek o
ściganie. Myślał, że będzie się wstydziła i zapewne tak by właśnie było, gdyby nie niedzielne
przechwałki w gospodzie, które z całej sprawy rychło uczyniły tajemnicę poliszynela. Do
czego jednak zmierzam snując tę opowieść? Otóż, zarówno dziewczyna, jak i jej rodzice,
ludzie skądinąd zacni i przyzwoici, ocenili doznaną krzywdę na 5000 zł. Uznali oni, że
żądanie zadośćuczynienia w wyższej kwocie nie byłoby adekwatne do zawinienia sprawcy
oraz poniesionego uszczerbku, bo tak chyba należało rozumieć ich roszczenia. A teraz wy-
obrazmy sobie, co by było, gdyby młody człowiek dziewczyny nie zgwałcił, a po prostu
spotka wszy ją w lesie zabrał jej 5000 zł. I tu zapewne doszłoby do pertraktacji, aby chłopiec
pieniądze zwrócił. A gdyby nie zwrócił? Zapewne pokrzywdzona złożyłaby doniesienie
karne, a sąd wydałby wyrok. Tylko, że wyroki za kradzieże i wyroki za gwałty bardzo się w
praktyce karnej od siebie różnią. Chłopiec, który skazany został na cztery lata więzienia za
gwałt, za kradzież 5000 zł byłby zapewne ukarany dużo łagodniej. Myślę, że jako prokurator,
biorąc pod uwagę młody wiek sprawcy kradzieży, niekaralność i dobrą opinię,
wnioskowałbym karę 6 8 miesięcy
pozbawienia wolności, oczywiście z warunkowym zawieszeniem jej wykonania.
W ten sposób problem, który chciałem poruszyć, jest jasny. Ustawodawca bowiem widzi
społeczną szkodliwość omawianych czynów znacznie ostrzej niż niejedna ofiara, nawet
dziewica, i coś w tym jest.
Na tle wielu spraw o gwałty stykałem się z ofiarami, które mając szansę uniknięcia
zgwałcenia  nie broniły się w obawie przed pobiciem. U pokrzywdzonych następowała
wtedy swoista kalkulacja wyboru mniejszego zła. Po prostu wolały być zgwałcone niż pobite.
Jestem w stanie taki punkt widzenia zrozumieć. A jednak sprawcy przestępstwa otrzymywali
cztero-, pięcioletnie wyroki, odpowiadając zaś za pobicie mieliby duże szanse otrzymania
kary nieporównywalnie łagodniejszej. Prawna ocena wagi przestępstwa zgwałcenia
niejednokrotnie mija się z oceną osób pokrzywdzonych, a zarazem osobiście
zainteresowanych w ściganiu tego rodzaju przestępstw.
Zastanawiałem się nieraz nad problemem spadku przestępstwa zgwałcenia na tle
zaostrzenia represji karnej. Trudno, a być może w ogóle nie sposób, dokonać tu miarodajnych
badań statystycznych. Znam sprawę rzeczywistego gwałtu, o którym nikt się nie dowiedział,
sprawca bowiem zapłacił bez oporów pokrzywdzonej żądaną przez nią kwotę 15 000 zł,
zdając sobie sprawę, że grozi mu kara szczególnie surowa, i to bez zawieszenia jej
wykonania, wolał zapłacić.
Czyżby więc zaostrzenie represji czyniło sprawców bardziej podatnymi na rodzinne [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • szkicerysunki.xlx.pl
  •